krótko i długo o pannie Nikt
Kategorie: Wszystkie | i takie tam | lodówka | piekło | siostra patrzy | sverige
RSS
środa, 18 marca 2009
Beck:)
Szanowni Państwo - ja przepraszam, ja się uzależniłam.
W związku z powyższym - do kiedyś czyli spotykamy się zapewne po obejrzeniu przeze mnie wszystkich odcinków przygód komisarza o nazwisku jak w tytule;)

sobota, 29 listopada 2008
Ha!
Wczoraj, po wstrętnym, nieprzyjemnym i garowym dniu, wróciłam do rozkosznie zimnego domku i zastałam na biurku wielką kopertę. Ze Szwecji. Drżącymi z zimna i z obaw rękami rozdarłam ją i znalazłam piękną teczkę w kolorze ecru a w niej:

BEVIS OM LEGITIMATION SOM PSYKOLOG :) z moim rzecz jasna imieniem i nazwiskiem :)

Gdyby ktoś miałby jeszcze jakieś wątpliwości: zostałam w końcu zarejestrowana w Socialstyrelsen i mam prawo do wykonywania zawodu w Szwecji :)

Miły zaiste akcent końcowy na dzień okraszony oskarżeniami pod moim adresem, nieprzyjemnościami, katarem i rozpaczą na przemian z górką.

piątek, 14 listopada 2008
Kocham pana, panie Hubercie
Dotarłam do jednego pana w MPiPSie, wzięłam do serca jego wskazówki i sugestie, przelałam je na papier i moje kochane ministerstwo odpisało! Teraz z ustrojstwem walczy tłumacz przysięgły a ja hoduję wrzody żołądka i nałóg alkoholowy jednocześnie, wszystko w ramach szwedczyzny stosowanej.
Kciuki i melisę w intencji poproszę :)
A pana, panie Hubercie, oczywiście, wieczornie, zgodnie z tytułem...:)
wtorek, 11 listopada 2008
Wojna polsko-szwedzka na psychologiczną nutę
Postawiłam sobie onegdaj ambitny plan zarejestrowania się w Socialstyrelsen celem możliwosci wykonywania kiedys tam mojego pieknego zawodu profesjonalnej pocieszaczki w mojej ukochanej Szwecji. Wyczytałam wsio, skompletowałam dokumenta i fruuu je przez Bałtyk. Dostałam odpowiedź, że niekompletne i brak mi certyfikatu europejskiego potwierdzającego moje kwalifikacje zawodowe i możliwość czynnego wykonywania zawodu psychologa na terenie RP. Szkopuł w tym, że nowa ustawa o moim zawodzie to swoisty bubel, na podstawie którego Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej nie może mi wystawić jakiegokolwiek certyfikatu, bo rejestr psychologów de facto do dziś nie powstał co równa się brakowi podstaw do wystawiania czegokolwiek. Obiecali mi co prawda ogólne pismo z wyjaśnieniem naszych przepisów, ponoć jednej pani podobnie do mnie stukniętej na szwedzko to wystarczyło i terapeutyzuje teraz poddanych Karola Gustawa, ale... czekam na to pismo już kawałek czasu, przypominam się w międzyczasie, wydzwaniam, ponawiam i domagam się i jestem, delikatnie mówiąc, zlewana.

Dzwoni mi w głowie ponure podejrzenie, graniczące z pewnością, że się nie doczekam na takowy świstek w tym życiu. Jest to wrzodotwórcze tym bardziej, że Szwedzi przysłali mi informację, że jeśli do pierwszego grudnia nie dotrą moje papprety to ich zainteresowanie moją osobą oficjalnie będzie "od dupy strony" czyli żadne. Nie wiem, skąd ci dla odmiany nagle taki kwiatek wysmażyli, ale zrobili to w bardzo nieprzyjemnej formie i też mam podejrzenie graniczące z pewnością, że babie ze słowiańsko brzmiącym mianem i akcentem tak trzeba ustawić priorytety, żeby sobie za wiele nie myślała.

Kogo tu zastrzelić, he? Bo pomocy jakoś nie jestem w stanie uzyskać od nikogo...