krótko i długo o pannie Nikt
Kategorie: Wszystkie | i takie tam | lodówka | piekło | siostra patrzy | sverige
RSS
niedziela, 07 grudnia 2008
O tym, czego nie zdążyłam
Chciałam Ci opowiedzieć o wierszu Poniedzielskiego, tym ostatnim zwierciadlanym.
Chciałam Ci opowiedzieć o innych jeszcze wierszach
I o niebie zimnym błękitnie nad betonową bryłą mojego domu.
Chciałam Ci opowiedzieć o tym, co znalazłam w książkach Amy Tan
I że lubię smak goryczy na koniuszku języka.
Chciałam Ci opowiedzieć o zamkniętych oczach i zaśpiewać Effigy Strawfoota, chociaż nie umiem.
Chciałam Ci opowiedzieć o tańcu z nożami i o tym, że boję się wody.
I jeszcze o tysiącach innych bzdetów nie-bzdetów, którymi wylepiam sobie dzień.


...zwraca się uwagę potencjalnego czytelnika na użycie czasu przeszłego w powyższym. Wzorem kruka z Tennysona powtarzam sobie bowiem ponuro: "Nigdy więcej!"

I niech tak zostanie.



sobota, 06 grudnia 2008
W hotelowym pokoiku...
Kocham pokoje hotelowe.

Kiedyś ich nie znosiłam, ale było to w tych przedpotopowych czasach gdy jako młoda adeptka trudnej sztuki hotelarskiej (którą to adeptką zostałam z braku wyboru,na życzenie ówczesnych właścicieli mego mózgu) z zaciśniętymi ze złości i wysiłku zębami wyręczałam leniwe pokojowe w ich pracy, co mi później honorowano idiotycznym wpisem na mój temat w tzw.dzienniczku praktyk, wraz ze stosowną oceną. I tak wzbogaciłam wiedzę o sobie o rzeczy niezwykle istotne i kluczowe dla mojego dalszego istnienia: że podłogę ładnie myję a jak się postaram to potrafię nawet dobrze wyprasować gościowi koszulę...

Porzuciłam zatem bez żalu hotelarstwo i zajęłam się rozbieraniem wnętrz ludzkich na części pierwsze, najpierw jako osioł tematyczny wcinający suchą wiedzę, potem ślepiutki i naiwny osesek, wreszcie jako raczkująca praktyczka-rozbieraczka, z mozołem kopiąca w cudzych emocjach i z równym mozołem cały czas się szkoląca.
Szkolenia znów sprowadziły mnie do pokoi hotelowych, ale teraz nie myję w nich podłóg i nie przebieram łóżek. Teraz sama w nich mieszkam, leże, uczę się, spozywam trunki wyskokowe i nie, jadam, ubieram się, sypiam - sama i nie, nakładam makijaż, marzę, zaciągam Virginią...
I kocham je, kocham ich obcesowość, dystans, przeżycia zapisane w meblach, odgłosy zza ścian oraz spokój i anonimowość. Nic nie muszę, dużo mogę i bywam cudownie sama...

Jedynie kiedy dekoruję klamkę wywieszką pt. "proszę posprzątać pokój", ogarnia mnie coś na kształt wyrzutów sumienia...
Speed kills
Zawsze chciałam być ślimakiem.

Drobić kroczki. Przystawać raz po raz i porozglądać się wokół, żując w duszy i głowie wrażenia z obserwacji. Wyciągać się leniwie codziennie, przeczekiwać burze pod skorupką. A rogi wyciągać tylko na pierogi, koniecznie ruskie, najlepiej te babcine, ciepłe i wielkie, okraszone cebulka i miłością.


I jeszcze czasami przyssać się do asfaltu w ciepły letni dzień i tak sobie zostać...

Niestety, nie potrafię. Cały czas gdzieś gnam, prześlizguję się, biegnę z językiem u kostek. Szybciej, więcej, mocniej, dalej, jeszcze szybciej, więcej, mocniej, dalej i jeszcze jeszcze szybciej...
...i coraz częściej łapię się na wrażeniu, że nie jestem człowiekiem a lokomotywą, która zerwała się z wytyczonej trasy i gna siła rozpędu, tylko sama nie wie dokąd.

niedziela, 30 listopada 2008
Down in a hole
Bury me softly in this womb
I give this part of me for you
Sand rains down and here I sit
Holding rare flowers
In a tomb...in bloom

Down in a hole and I dont know if I can be saved
See my heart I decorate it like a grave
You dont understand who they
Thought I was supposed to be
Look at me now a man
Who wont let himself be

Down in a hole, feelin so small
Down in a hole, losin my soul
Id like to fly,
But my wings have been so denied

Down in a hole and theyve put all
The stones in their place
Ive eaten the sun so my tongue
Has been burned of the taste
I have been guilty
Of kicking myself in the teeth
I will speak no more
Of my feelings beneath

Down in a hole, feelin so small
Down in a hole, losin my soul
Id like to fly but my
Wings have been so denied

Bury me softly in this womb
Oh I want to be inside of you
I give this part of me for you
Oh I want to be inside of you
Sand rains down and here I sit
Holding rare flowers (oh I want to be inside of you)
In a tomb...in bloom
Oh I want to be inside...

Down in a hole, feelin so small
Down in a hole, losin my soul
Down in a hole, feelin so small
Down in a hole, outta control
Id like to fly but my
Wings have been so denied
sobota, 29 listopada 2008
Ha!
Wczoraj, po wstrętnym, nieprzyjemnym i garowym dniu, wróciłam do rozkosznie zimnego domku i zastałam na biurku wielką kopertę. Ze Szwecji. Drżącymi z zimna i z obaw rękami rozdarłam ją i znalazłam piękną teczkę w kolorze ecru a w niej:

BEVIS OM LEGITIMATION SOM PSYKOLOG :) z moim rzecz jasna imieniem i nazwiskiem :)

Gdyby ktoś miałby jeszcze jakieś wątpliwości: zostałam w końcu zarejestrowana w Socialstyrelsen i mam prawo do wykonywania zawodu w Szwecji :)

Miły zaiste akcent końcowy na dzień okraszony oskarżeniami pod moim adresem, nieprzyjemnościami, katarem i rozpaczą na przemian z górką.

Znów walizki nadszedł czas...
Mało piszę i rzadko podczytuję ostatnio inne blogi, ale bierze się to z mojego obłożenia pracą i notorycznymi wyjazdami w delegacje i na szkolenia, co ma pewne plusy, jak np. nieoglądanie pewnych facjat, ale jest też zwyczajnie męczące. Po całym dniu wykładów, bzdetów, ćwiczeń, rozmów nie mam ani siły ani ochoty na nic, a po powrocie do pracy tempem tgv nadrabiam zaległości i przyjmuje stosy spragnionych porady doradczej klientów.
Marzy mi się urlop, długi, leżący, nietrzeźwy i z telefonem poza zasięgiem.
Jest jeszcze jeden wieeeeelki (dosłownie) plus mojego notorycznego targania się z walizą: mam piękną muskulaturę ramion, rozwiniętą conajmniej jak u młodego Arnolda ;)
środa, 26 listopada 2008
O wężu
Użarł mnie wąż.
I nie przechodzi.Zresztą, nawet się nie staram. Jestem...
Podlec...
I tyle...
Jak dobrze-niedobrze...;)


Zmiatam z powrotem na swoją huśtawkę ;)
niedziela, 23 listopada 2008
Inglisz is fan;P
Klaps z życia.
Dawno temu, jedna z moich koleżanek, będąc jeszcze dziecięciem licealnym, została wywołana do tablicy. Wywołanie miało miejsce na lekcji języka angielskiego.
Pani z angielskiego: A., przetłumacz proszę takie zdanie: "To mi nie pasuje".
A. myśli w skupieniu i długo.
Pani (po chwili, lekko poirytowana): No szybciej A.
A.(uradowana, z eureką w oczach): It doesn't fiut me!!


Miłego dnia!
sobota, 22 listopada 2008
Wtręt własny po;)
Dzisiaj za poetą powtarzam "Smutno mi, Boże", bo wróciłam z tygodniowej bajki w kominy i urzędniczo-pracownicze absurdy.
Nowej bajki mi trzeba, do kogokolwiek, obojętnie czy u góry czy na dole ;)

Plus kąsa mnie taki jeszcze inny wąż, ale to temat na inny dzień i inną porę...
piątek, 14 listopada 2008
Tak chcę
Takie same usta masz rozchylone...
Takie same dłonie wciąż koją mnie...

Miałeś. Koiły mnie. Czasami nadal mnie koją nad ranem w głowie, kiedy budzę się nagle i czuję uciekający fragment Twojego dotyku. Kiedy jeszcze przez sekundę-dwie pamiętam Twój zapach. Potem mogę tylko leżeć i pamiętać...

Nieważne, że jesteś już obcy i nie mój. Będziesz tu, bo tak chcę, kiedy chcę, taki, jakiego chcę.

Bo niczego więcej nie mogę.

J. dziękuję. Bądź szczęśliwy, gdzieś tam...
1 ... 6 , 7 , 8 , 9 , 10