krótko i długo o pannie Nikt
Kategorie: Wszystkie | i takie tam | lodówka | piekło | siostra patrzy | sverige
RSS
piątek, 14 listopada 2008
Kocham pana, panie Hubercie
Dotarłam do jednego pana w MPiPSie, wzięłam do serca jego wskazówki i sugestie, przelałam je na papier i moje kochane ministerstwo odpisało! Teraz z ustrojstwem walczy tłumacz przysięgły a ja hoduję wrzody żołądka i nałóg alkoholowy jednocześnie, wszystko w ramach szwedczyzny stosowanej.
Kciuki i melisę w intencji poproszę :)
A pana, panie Hubercie, oczywiście, wieczornie, zgodnie z tytułem...:)
wtorek, 11 listopada 2008
Wojna polsko-szwedzka na psychologiczną nutę
Postawiłam sobie onegdaj ambitny plan zarejestrowania się w Socialstyrelsen celem możliwosci wykonywania kiedys tam mojego pieknego zawodu profesjonalnej pocieszaczki w mojej ukochanej Szwecji. Wyczytałam wsio, skompletowałam dokumenta i fruuu je przez Bałtyk. Dostałam odpowiedź, że niekompletne i brak mi certyfikatu europejskiego potwierdzającego moje kwalifikacje zawodowe i możliwość czynnego wykonywania zawodu psychologa na terenie RP. Szkopuł w tym, że nowa ustawa o moim zawodzie to swoisty bubel, na podstawie którego Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej nie może mi wystawić jakiegokolwiek certyfikatu, bo rejestr psychologów de facto do dziś nie powstał co równa się brakowi podstaw do wystawiania czegokolwiek. Obiecali mi co prawda ogólne pismo z wyjaśnieniem naszych przepisów, ponoć jednej pani podobnie do mnie stukniętej na szwedzko to wystarczyło i terapeutyzuje teraz poddanych Karola Gustawa, ale... czekam na to pismo już kawałek czasu, przypominam się w międzyczasie, wydzwaniam, ponawiam i domagam się i jestem, delikatnie mówiąc, zlewana.

Dzwoni mi w głowie ponure podejrzenie, graniczące z pewnością, że się nie doczekam na takowy świstek w tym życiu. Jest to wrzodotwórcze tym bardziej, że Szwedzi przysłali mi informację, że jeśli do pierwszego grudnia nie dotrą moje papprety to ich zainteresowanie moją osobą oficjalnie będzie "od dupy strony" czyli żadne. Nie wiem, skąd ci dla odmiany nagle taki kwiatek wysmażyli, ale zrobili to w bardzo nieprzyjemnej formie i też mam podejrzenie graniczące z pewnością, że babie ze słowiańsko brzmiącym mianem i akcentem tak trzeba ustawić priorytety, żeby sobie za wiele nie myślała.

Kogo tu zastrzelić, he? Bo pomocy jakoś nie jestem w stanie uzyskać od nikogo...


poniedziałek, 10 listopada 2008
Zestawienie po przerwie
Dawno, dawno temu...jakieś dwa lata temu, był sobie blog jednej takiej Rudej Nikt. Symbioza Rudej i Bloga była pełna, czasami technicznie i emocjonalnie trudna, chociaż oboje w gruncie rzeczy lubili brać się za bary i razem spędzać czas. Niestety, wszystkie bajki spoza współczesnych Fabryk Snów kończą się bez happy endu i tak było i tym razem. Nie pomogło ryglowanie, dodatkowe alarmy a później długie nocne Polaków rozmowy. Padalec, i to nie jeden, publicznie zerżnął rudego bloga, co zaskutkowało moim wstrętem do walenia w klawisz oraz szybką kasacją mojego wiadra na emocje, bo efekty padalcowego kombinatorstwa dotarły tam, gdzie nie trzeba a skutki tego były opłakane.

Na szczęście pełzających zwierząt w moim życiu już nie ma, a głód pisania i zmysł obserwacji dłużej nie dawał spokoju.
Jedziem jeszcze raz z tym koksem i cieszę się z tego powodu jak dzika świnia :)

A teraz króciutko co jeszcze:
- zmieniłam pracę, jakieś trzy razy.
- zmieniłam mężczyznę, jakieś sześćdziesiąt razy.
- zmieniałam kolor włosów jakieś trzysta tysięcy razy, ale się nawróciłam i znów jestem Ruda jak diabli. Poza tym wszystko po staremu :)

10.11.2008, 15.56
Postanowiłam wrócić.
1 ... 6 , 7 , 8 , 9 , 10