krótko i długo o pannie Nikt
Kategorie: Wszystkie | i takie tam | lodówka | piekło | siostra patrzy | sverige
RSS
niedziela, 31 maja 2009
Notka personalna o niepogodzie

Jak przeżywacie niepogodę? Ja kocham się chować za książką i ścianą, zwinięta w malutki kłębuszek, z wyłączonym telefonem i piosenkami w głowie. Lubię opuścić roletę i zapalić wszystkie małe lampki i świece. Moje ciało krzyczy za to za skarpetkami - nawet latem - i ukochanym zielonym babciowym śpiworem.


Czasami jednak lubię się mierzyć z niepogodą. Ubieram wtedy adidasy na nogi i wyraz zaciętości na twarz i idę. Po prostu idę, taranuję, nie boję się i nie zważam na rozmaite okoliczności przyrody. Bo czasami po prostu nie wolno się bać, nawet kosztem zmoknięcia. Kokon śpiwór może okazać się wtedy paralizatorem a niepogoda kompleksowym pomysłem na czas. Wieczne odrętwienie w niesprzyjającej aurze i męczącym klimacie, przy którym nie pomogą nawet najlepsze, najcieplejsze skarpetki. Których nie zagryzie dobra książka ani nie ociepli cudowna kawa z cynamonem, którym nie pomogą długie nocne Polaków rozmowy, momenty płakania w poduszkę, joga i przytulony czule ukochany sierść. Już nie.


I teraz powoli rodzi się moment nie bania się dłużej niepogody. Muszę, po prostu muszę wyciągnąć te buty i pójść w moją niepogodę dla siebie, ze sobą - odzyskać siebie.

Dlatego dziś jest czas na pogrubienie i czcionkę specjalną.

sobota, 23 maja 2009
Naj, naj, naj
Noszę się dzisiaj muzyką. Od samego rana tańczę i śpiewam naj naj naj naj i niestety, faktycznie mało zdolna szansonistka ze mnie.
Who cares...
Naj, naj, naj naj, najmoment jest teraz, mój i tylko mój. I muzyki.
Niech trwa. Niech niesie.

W przelocie zagryzam jeszcze tę muzykę słowami Bodil Malmsten z końca ziemi.
Finistere, ciekawe gdzie jest moje...?



piątek, 22 maja 2009
21:20, ingen_m
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 maja 2009
Dzień sądu
Poniedziałek - będzie, drętwieję. Czy naprawdę chcę...?
Nie wiem. Naprawdę nie wiem.

niedziela, 17 maja 2009
Wyznanie
Jestem tępa. Ciemna. Jak kilo tabaki we obydwu rogach wszystkich możliwych baranów.

Nie potrafię dać w łeb paru osobom, które już dawno powinny zostać przez mnie naprostowane właśnie w ten sposób, ze względu na wybitnie złe oddziaływanie na moje skołatane i bez tego nerwy. Cóż, w głębi mego układu kardiologicznego mam taką nadzieję, że da się bez rozlewu krwi, chociaż fakty usilnie zaprzeczają takim głupkowatym nadziejom.

Nie potrafię zejść z mego paranoicznego lekko poziomu obaw, które urodziły się po moim niedawnym pobycie w szpitalu i po złych wynikach badań. Z drugiej strony znów nie potrafię się odczepić od rogów, tym razem u byka i złapania go za nie - jestem po prostu tchórzem do sześcianu. Nie mam kompletnie pomysłu na to, jak miałabym dać sobie radę z tym, co mogę usłyszeć, bo na to wskazują wyniki, a co mnie paraliżuje do szczętu.

I nawet głupiego filmiku (ok, może nie tak głupiego) filmiku nie mogę tu wstawić, kolejny zresztą raz blox się stawia i wysypuje, pomimo tego, że działam zgodnie z wytycznymi, instrukcjami, swoją wiedzą i generalnie wiem, że robię to dobrze.

:/

środa, 06 maja 2009
Come back

Jak w tytule - będzie, muszę tylko ochłonąć.

Życie pognało ciut do przodu, a ja... cóż...nie nadążam jakby...

 

Będę. Jeszcze będę.

Niedługo.

Obiecuję.