krótko i długo o pannie Nikt
Kategorie: Wszystkie | i takie tam | lodówka | piekło | siostra patrzy | sverige
RSS
niedziela, 07 listopada 2010
caravanserai
Ciągle w drodze, ciągle szukam mojego miejsca, bo gdzieś musi być.
Na razie jedyne moje własne miejsce to to tutaj. Ciągle zakryte przed oczami tych, co mnie najchętniej żrą łyżeczkami i z którymi nigdy nie będzie w górę. Nie twierdzę, że to bardzo źle - po prostu czasami tak jest, że chemie się rozmijają, choć sam lukier od czasu do czasu bywa przyjemny.
Ewentualnie to ja jestem jednostką wybitnie aspołeczną i nieprzystosowaną :P


Na razie pewne jest, że kończę pierwsze wakacje w tym roku. Wakacje niezwykłe, bo spędzone samotnie, choć z ludźmi. Odmówiłam bowiem wyjazdów na ciepłe wyspy i inne zapchane plaże "z moją drogą żabą" i wpakowałam się do autobusu zmierzającego do Włoch, by podelektować się Adriatykiem, historią i pastą. Smakowało wybornie, choć krótko, za krótko, za krótko...
...ale za to morze, ciepłe i nieskończone, za tempo Florencji, za Forum Romanum, za możliwość maski i słodycz codziennego wina, za to wszystko, co w mojej głowie - dziękuję i błogosławię sobie i wiem, że zrobię to kolejny raz. Znów sama. Sama, tak jak chcę i tak jak lubię.
Karawanseraj będzie przecież czekać. Żaba niestety też...:P

Dobranoc.