krótko i długo o pannie Nikt
Blog > Komentarze do wpisu
Baby, ach te baby ;)
Przed kilkoma dniami zadzwoniło do mnie Wściekłe_Dziewczę, pieniące mi się w słuchawce niczym proszek E. Co ja piszę - to był Zgoła Rekin, Harpia i Pirania w jednym, bynajmniej nie Anioł, no chyba, że Anioł Zagłady.
W pierwszej chwili utraciłam zdolność mówienia, częściowo zdegustowana a częściowo zachwycona słowotokiem Zgoła Rekina, w którym nader często latały kury i inne części ciała. Jednak ze względu na pewną monotonię wypowiedzi, nie zdzierżyłam w którymś momencie i gromko rzuciłam do słuchawki: "Ale o co chodzi?????!!!!", czym zgrabnie przejęłam piłeczkę i pożeglowałam w kierunku bramki, bo Rekin chyba zgłupiał, zamilkł i...zamilkł. I tak byśmy sobie pewnie milczały do dzisiaj, co samo w sobie dla mnie byłoby bezkosztowe, pomijając zdrętwienie ręki, gdy nagle uprzedni słowotok wieszczący mój rychły upadek, skatalizował się w innej formie.
Otóż Rekin poleciał w ślozy.
Mecz zaczął przybierać wynik 2:1 do Rekina, bo tu niestety nie wytrzymało moje słabe serce i prawie się wbijałam do słuchawki, żeby przytulić tego rybiego ssaka, kiedy z tejże padło: "no bo ja...bo ja...bym chciała, żeby Pani zostawiła Grzesia* w spokoju".

Wygrała. Znokautowała mnie zaskoczeniem.

Jak mi buk niemiły, nie robię bowiem żadnego niespokoju żadnemu Grzesiowi*. Czym prędzej oznajmiłam to już zupełnie zasmarkanemu Rekinowi po drugiej stronie, na co rzeczona interlokutorka rozwyła się jeszcze bardziej. Celowo nie lecę tu w metafory zwierzęce, bo co za dużo to i świnia nie zeżre, ale proszę sobie wyobrazić: zima, las, księżyc i takie coś, co do tego wyje. Właśnie taki dźwięk miałam w słuchawce i to przez bite pięć minut.
Zupełnie już załamana tym faktem oraz insynuacjami odnośnie moich zapędów w stronę jakiegoś innego ssaka płci przeciwnej, zebrałam się w sobie, w psychologu i tak! - popracowałam trochę na Rekiniej Duszy.

Zadziałało. Znaczy zadziałało tak, że po pewnym czasie Rekin pożegnał się ze mną sentencją pt. "Dziękuję, przepraszam i miłego dnia" oraz prawie uśmiechem (tu tez celowo nie rozwodzę się z opisem, no bo jakoś tak...śmiejący się Rekin trąci pewną perwersją...). Co się dalej stało z Wiarołomcą na G. - nie wiem i nie pociąga mnie ta wiedza. Osobiście, jeśli tenże robi koło pióra Rekinowi to życzę mu jak najgorzej. A jeśli ktos napuścił na mnie, bogu ducha winną dziewczynę, drugą bogu ducha winną i naraził ją na zezwierzęcenie telefoniczne oraz koszta zupełnie realne - życzę mu/jej nawet jeszcze gorzej niż owemu obiektowi westchnień Rekinich.

No bo skądś miała mój numer, prawda?
Rada na dziś brzmi zatem tak: zrób sobie rachunek sumienia a potem uważaj, bo może i we mnie siedzi Rekin...albo dwa.

Dobrej nocy.

* - imię zostało zmienione, rzecz jasna
czwartek, 31 maja 2012, ingen_m

Polecane wpisy

  • Żony ze Stepford

    "Powinnaś znaleźć sobie męża" - powiedziała moja babcia, cmokając w słuchawkę. "Oho"- pomyślałam sobie - "Zaczyna się". "Ale

  • caravanserai

    Ciągle w drodze, ciągle szukam mojego miejsca, bo gdzieś musi być. Na razie jedyne moje własne miejsce to to tutaj. Ciągle zakryte przed oczami tych, co mnie na

  • Zbiory

    Wzięło mnie na porządki. Ani chybi wiosna blisko ;) I podczas nurzania się w mojej szafie odkryłam między innymi: - czapkę-uchatkę-futrzatkę z kolonią śpiących