krótko i długo o pannie Nikt
Blog > Komentarze do wpisu
O odwracaniu głowy

“I'm selfish, impatient and a little insecure. I make mistakes, I am out of control and at times hard to handle. But if you can't handle me at my worst, then you sure as hell don't deserve me at my best.”
― Marilyn Monroe


Lubię i nie lubię zbiorowe spędy i bratanie się tamże. Z jednej strony zawsze to szansa na pomasowanie przepony, odnowienie paru miłych znajomości, złapanie błysku oka u mijanego właśnie osobnika, okazja do napicia się wódki w toalecie albo przynajmniej poobserwowanie pewnych ciekawych akcji. Jest jednak coś, co mnie osobiście bardzo niepokoi u innych w kontekście zbiorówek dedykowanych. Nazywa się to zjawisko Uporczywym Odwracaniem Głowy - w stronę przeciwną od mojej osoby, rzecz jasna. Nie chciałabym tu wypaść zbyt moralizatorsko i mamusiowato, ale kręgosłup szyjny wrażliwym może być i co poniektórym może tak zostać...
Mam świeżo za sobą taką zbiorówkę. Normalnym było, że natknęłam się tam na parę znajomych osób. Nienormalnym było, że tylko jedna z nich podeszła, rozdziawiła się, przywitała i zamieniła ze trzy zdania, po czym odpłynęła dostojnie w inne rejony osobisto-przestrzenne. Pozostałe osobniki płci obojga doznały zbiorczego schorzenia wymienionego wyżej. Nie rozumiem zjawiska. Nie rozumiem jak szlag. Żadnej z tych osób nie zrobiłam nic złego. Części z nich w ogóle nic nie zrobiłam, nawet dobrze, bo nie zdążyłam albo nie dano mi szansy. I nagle znów wpadamy na siebie a tu, proszę Państwa, "z wdechem skręt" i poczucie żenady...
...bo że to na siłę, to niestety widać...

Mogłabym jeszcze zrozumieć takie jazdy, w sytuacji gdy kogoś dopadła moja ciemna strona. Gdyby przeżył jakąś moją chwilową niestabilność albo dotknęło go przejawiające się w pewnych momentach moje turbodoładowanie i czepialstwo, które zwyczajnie bywa bolesne dla postronnych - wiem. Gdybym rzuciła komuś w pysk swoim złym humorem, ot tak.  Wtedy jedyną osobą, której miałabym coś do zarzucenia, byłabym ja i wzięłabym te wykrzywy na bary, nieważne że z poczuciem klęski. Wzięłabym i tyle.

Chociaż jeśli komukolwiek się wydaje, że w jakiejkolwiek relacji ze mną jest tylko cud, miód i czekoladki to niech zwinie żagiel, chociażby zaraz. Tak będzie i bezpieczniej dla szyi i taniej dla psyche. Nie mojej.

Zaprawdę, brak PODSTAWOWEJ klasy to coś, co zapomina się najtrudniej, o ile w ogóle.

niedziela, 22 kwietnia 2012, ingen_m

Polecane wpisy

  • Sceny z rozmów kwalifikacyjnych

    Rozsyłam się ostatnio do lubych pracodawców in spe jak wariatka, bo nie ma, że boli, ster trzeba w ręce i dalej...lepsze jest wrogiem dobrego a że kontrakt dobi

  • Blogaskiem jestem

    Cześć, mam na imię Magda i dziś napiszę Wam trochę o tym jak spędziłam dzień. Ponieważ było zimno i padał śnieg, to poszłam do sklepu pod blokiem i zakupiłam ko

  • Dylemat weselny

    Tysiace razy obiecywałam sobie, że w trosce o swój łeb i stan nerwów, nie będę już czytać polskich forów internetowych. Wytrzymywanie w tym postanowieniu jest f