krótko i długo o pannie Nikt
Blog > Komentarze do wpisu
Zdradziecko zafrapowana
Gniotąco-dylematowo porobiło się ostatnio, niekoniecznie bezpośrednio u mnie, ale odbija się to rykoszetem i na moich nastrojach. Jak zresztą może być inaczej, kiedy bliska mi osoba postanowiła rozbić głową mur, wmawiając przy tym otoczeniu oraz sobie, że wcale jej to nie dotyczy. Że to "tylko seks". Że to ona pociąga za sznurki i krawaty niczym uszminkowana femme fatale z lat trzydziestych. Że potrafi delikwenta świadomie wykorzystywać i niczego więcej nie trzeba jej do szczęścia.

Szkopuł w tym, że delikwent jest żonaty i podwójnie dzieciaty. I nasza femme fatale ciosa mu kołki na głowie, kiedy ten pan gotuje w domu obiady albo odbiera córki ze szkoły, podczas gdy przecież mógłby spędzać czas z nią.Ich układ to oczywiście klasyka: Żona_O_Niczym_Nie_Wie. Jeszcze.

I oczywiście żona jest generalnie niefajna i niedobra, zaś femme fatale to kobieta życia delikwenta, tyle, że...pan nie odejdzie - jeszcze - od tej złej żony, by nurzac się w szczęściu z femme fatale. Może jak już będzie po komunii córki w maju, choć starsza niedługo potem zmienia szkołę, więc zostawiać rodzinę w takim momencie...?Zresztą, za progiem stoi juz okres dojrzewania córek z wszystkimi typowymi nastoletnimi dylematami, poza tym żona póki co chodzi jeszcze do szkoły...więc szczęście z mieszkaniem u boku femme fatale musi jeszcze poczekać, ale cóż te kilka potencjalnych lat w obliczu Głębokiego Uczucia.
Femme fatale nie jest pierwszą przygódką pana żonkosia i jest tego świadoma. Akceptuje to, tak samo jak fakt, że inna,wcześniejsza "kobieta życia jej aktualnego faceta", i to bynajmniej nie żona, była z nim w ciąży (czy urodziła czy nie - nie wiem). Uparcie twierdzi, że kontrola tego co sie między nimi dzieje jest w jej łapkach i to ona ma jego, a nie on ją.

Znam ja od wielu lat i wiem, że udaje. Wiem, że marzy o zwykłym domu, mężu, dzieciach. Wiem też, że ten hipokryta nigdy jej tego nie da, bo zawsze będzie jakiś powód by zostać przy żonie i przy dzieciach - może i "złych", ale przecież sprawdzonych, cierpliwych i kochających, a jak naszemu delikwentowi włączy sie tęsknota za pieprzem, zawsze może wykręcić swój numer awaryjny.

Nie, nie jest mi jej szkoda. Ma dokładnie to, czego chce. Nie potrafię tylko wyjść z podziwu dla jej głupoty oraz z odrazy odnośnie głośno deklarowanych postaw moralnych (klasa średnia, prawicowa i konserwatywna, wierząca) a rzeczywistych działań "na boczku". Plus wracają do mnie te wszystkie złe myśliska, kiedy zostałam poinformowana przez niejaką K., że teraz to ona jest z moim ówczesnym osobistym mężczyzną a on nie zaprzeczył, ba! co więcej, przyznał bez żadnych obiekcji, że miał więcej takich zaplecowych odskoczni. Nie wiem, czy K. trafił szlag, kiedy odkryła, to co ja wcześniej, bo on bankowo nie zmienił swoich nawyków, ale mam przynajmniej taką nadzieję. Mnie trafił. Trafił tak, że nie jadłam, nie spałam, nie funkcjonowałam a początkowo przestałam nawet się odzywać do kogokolwiek - nie potrafiłam wykrztusic z siebie ani słowa. Szukałam błędu w sobie, rozbierając na atomy każde wypowiedziane do niego słowo, kazdy grymas, każdy dotyk, katowałam się wspomnieniami. W napadzie szału zdemolowałam swoje ówczesne biuro. Nie potrafiłam przebywac z ludźmi. Przestałam dbać o siebie. Piłam. Dużo. Zwłaszcza po tym, kiedy pewnego ranka po kolejnej nieprzespanej nocy dostałam silnego krwotoku. Stałam pod prysznicem, oparta o rurkę, pozwalając spływac krwi i nie myśląc wtedy o niczym. Potem - pierwszy raz po tym wszystkim - długo, długo płakałam.
Nigdy mu nie powiedziałam. Wcześniej nie zdążyłam, bo K. była szybsza a potem było już zwyczajnie za późno i bez znaczenia.
Mojej koleżance femme fatale też nigdy nie powiedziałam. Nie zrozumiałaby, bo to w końcu nie jej strona barykady. Do czasu - tak myślę. I obawiam się, że wtedy będzie bardzo chciała skorzystać z opcji pt. "telefon do przyjaciela". Tylko czy ja będę chciała podnieść tę słuchawkę?
Nie wiem.
Doprawdy nie wiem.

niedziela, 08 marca 2009, ingen_m

Polecane wpisy

  • helvete

    O wyniosłe czoło dnia Następna myśl się rozbija Spływa jak po twarzy łza Zgaszona i nieszczęśliwa Na ciemnych schodach niechciane spotkanie W pół kroku zatrzyma

  • Skłamałam...

    ...nie dowiesz, nie dowiesz nigdy się co prawdą a co kłamstwem jest... Ja wiem - niestety.

  • ...

    I'll keep your heart with mine Till you come to me...